Pages Menu
Categories Menu
Jak niewidomi oglądają filmy

Jak niewidomi oglądają filmy

Może raczej trzeba zadać pytanie: „Czy niewidomi oglądają filmy?” Większość osób odpowie, że nie. Ja powiem, że tak. Wiem, bo sama oglądam. Uwielbiam kino.

Powie ktoś: „Po co niewidomemu film, przecież nie widzi”. Po utracie wzroku też tak myślałam. Przecież film to przede wszystkim obraz. Oczywiście, oglądając filmy bezwzrokowo zawsze pozostanie margines, którego nie da się zastąpić słowami. Jednak od kilkunastu lat osoby z dysfunkcją wzroku mogą pełniej odbierać filmy dzięki audiodeskrypcji, czyli dodatkowej ścieżce opisowej. W przypadku filmów dopowiada ona w przerwach między dialogami, co dzieje się na ekranie. Opisuje postawę bohaterów, ich mimikę twarzy, gesty, krajobraz, o ile jest on istotnym elementem fabuły.

Ścieżka z audiodeskrypcją jest dogrywana do filmu. Tak więc niewidomy odbiorca ma co robić, gdyż poza „śledzeniem” akcji, słuchaniem dialogów i muzyki, skupia jeszcze uwagę na opisach czytanych przez lektora. To fantastyczne narzędzie otworzyło przed niewidomymi magiczny świat kina. Sprawiło, że niewidomi na równi z widzącymi mogą świadomie i subiektywnie wyrażać swoje zdanie w odniesieniu do obejrzanego filmu. Pierwszy raz doświadczyłam tego cudownego uczucia, gdy rozpoczęła się medialna nagonka związana z produkcją Władysława Pasikowskiego „Pokłosie”.

Wielkie piękno kina

Na ostrzu krytyki po filmie „Pokłosie” znalazł się Maciej Stuhr, który w moim odczuciu fenomenalnie zagrał postać Józka Kaliny. Od pierwszych minut filmu czułam podskórne napięcie, zapowiadające jakiś dramat. Ta cisza, mroczny i milczący las, a w nim obserwujące wędrowca oczy. Skąd o tym wszystkim wiedziałam? „Namalowały” ten obraz w mojej wyobraźni audiodeskrypcja, muzyka i rozwijająca się fabuła, której głównym wątkiem były żydowskie macewy. Oglądając „Pokłosie”, wszystkie te bodźce tak na mnie oddziaływały, że często wstrzymywałam oddech.

Niedawno odeszła znakomita aktorka Danuta Szaflarska. W dniu jej śmierci w TVP 1 przypomniano film, w którym zagrała główną rolę – Doroty Kędzierzawskiej „Pora umierać”. Z przyjemnością zasiadłam ponownie do obejrzenia filmu, ale szybko zniechęciłam się. Obraz obfitował w długie sceny wypełnione jedynie muzyką. Pogubiłam się i trochę zirytowałam. Wyłączyłam telewizor, włączyłam komputer. Po chwili syntezator mowy zgłosił gotowość do pracy, więc włożyłam płytę do stacji i zaczęłam oglądać ten sam film. Jedyna różnica polegała na tym, że teraz oglądałam go z audiodeskrypcją. Nagle wszystko stało się jasne i czytelne. Scenę, którą w telewizji wypełniała tylko muzyka, dzięki opisowi lektora zapełniła Danuta Szaflarska. Stała w oknie i obserwując sąsiadów, widziała siebie, gdy tańczyła młoda i radosna.

Ile radości i poczucia ludzkiej normalności daje świadomość, że oglądam te same nowości, co osoby widzące! Ile radości mam wtedy, gdy słucham wyników głosowania na film roku i okazuje się, że ja już ten obraz widziałam, mogę opowiedzieć o jego walorach i mankamentach. Tak było w 2014 r., gdy filmem roku wybrano „Wielkie piękno” w reżyserii Paolo Sorrentino. Produkcja wcale nie była łatwa w odbiorze: zawierała wiele przenośni, akcja szybko się zmieniała, a główny bohater – Jep Gambardella – wędrował zarówno po świętych, jak wyuzdanych miejscach wiecznego miasta. W tym momencie pora na małą humoreskę związaną z bezwzrokowym oglądaniem filmu. Audiodeskrypcja opisała pierwsze minuty filmu, gdy japoński turysta pada na ulicy. Nie mogłam pojąć, dlaczego nikt nie śpieszy mu z pomocą? Przecież człowiekowi stała się krzywda, może dostał zawału serca, a tu wszyscy tacy obojętni! Dopiero po przeczytaniu recenzji mądrych „filmowych głów” znalazłam wyjaśnienie. To była przenośnia – japońskiego turystę poraziło piękno Rzymu. Przyznaję, że sama na to bym nie wpadła!

Po tej produkcji przyszła pora na kolejny film Paolo Sorrentino. Tym razem sięgnęłam po „Młodość”. Polecam, dobry film.

Festiwal filmów dla niewidzących

Niestety, nie mogę iść do kina i liczyć na to, że film, który będę chciała obejrzeć, będzie miał audiodeskrypcję. To nadal sfera niszowa. Jednak dzięki np. projektowi Internetowy Klub Filmowy Osób Niewidomych „Pociąg” mogę systematycznie oglądać filmy z dodatkową ścieżką opisową. Raz w miesiącu listonosz przynosi do mnie przesyłkę z filmem, natomiast drogą elektroniczną otrzymuję do niego wprowadzenie, które przybliża postaci reżysera, głównych aktorów i fabułę. Przez dwa tygodnie każdy klubowicz może drogą elektroniczną wypowiadać się na temat danego filmu. Czasami refleksje innych bywają bardzo zaskakujące – widać po tym, jak w bardzo różny sposób osoby niewidzące mogą interpretować film.

Projekt Internetowego Klubu Filmowego jest realizowany przez Mazowieckie Stowarzyszenie Pracy dla Niepełnosprawnych „De Facto” z Płocka. Od kilku lat jest ono również organizatorem Festiwalu Kultury i Sztuki dla Osób Niewidomych. Na to wydarzenie przyjeżdżają niewidomi i słabowidzący z całej Polski. W ciągu tygodnia prezentowane są filmy nagradzane w świecie i w Polsce. Dobór produkcji jest bardzo zróżnicowany tematycznie. W minionym roku zaprezentowano m.in. takie filmy jak: „Amy”, reż. Asif Kapadia – biografia tragicznie zmarłej młodej wokalistki Amy Winehouse, „Moje córki krowy” Kingi Dębskiej – film nietypowy jak na rodzimą produkcję, bo trudna do akceptacji śmierć bliskiej osoby przeplata się z życiowymi humoreskami. Oglądałam też „Lobster” Yorgosa Lanthimosa, obraz futurystyczny, o dziwnej, zakręconej rzeczywistości. Z kolei w filmie „Ekscentrycy, czyli po słonecznej stronie ulicy” Janusza Majewskiego z pewnym zdumieniem odkryłam nowe wcielenie Anny Dymnej, która klęła, ćmochała fajki i żłopała napoje wyskokowe, a jej język daleki był od salonowego. Jednak to właśnie ona była najbarwniejszą postacią w filmie. Zaskoczył mnie i poruszył „Pokój” w reżyserii Lenny Abrahamson. Ogromnym jego walorem jest w nim postać narratora. Tych, którzy nie widzieli, zachęcam do obejrzenia. Oglądałam też „Syna Szawła” w reżyserii Laszlo Nemesa. Na samo wspomnienie tego tytułu jeszcze dzisiaj słyszę ogień, krzyki ludzi zamkniętych w komorze gazowej, dźwięk odsuwanego rygla, a potem ciszę.

Zanim postawię końcową kropkę, proponuję obejrzeć film z audiodeskrypcją. Może będzie to ciekawe doświadczenie. Warto spróbować.

 

Jak niewidomi oglądają filmy
Oceń ten artykuł